Z cukrzycą na rowerze

Witajcie,

cieszę się, że trafiliście na mój blog. Jest to moja podróż, z niełatwą chorobą, jaką jest cukrzyca. Tytuł zapowiada się BAJKowy (tak, to JA wpadłam na tę genialną nazwę mojego bloga 😉 ). BAJK, z angielskiego pisany bike, czytany natomiast jako bajk, znaczy własnie rower.  Tak jeszcze króciutko, w roli wyjaśnienia kolorów nazwy: niebieski, ponieważ mój rowerek/rowerki 😀 są w tym kolorze, czerwony, ponieważ bardzo go lubię, no może cukrzycę nie do końca, ale tak nie dane byłoby Wam oględziny tego BajkcukrzycOWEGO bloga :p ). Po części i taki właśnie będzie ten blog i moja przygoda –  BAJKcukrzycOWA – JA – ROWER i CUKRZYCA.

Ha, okazuję się, że i z tą chorobą można daleko zajechać. Niektórzy pewnie mogą pomyśleć:

Przecież cukrzyca to dzisiaj choroba cywilizacyjna, tyle ludzi ją ma. Da się z nią przecież całkiem normalnie żyć i jeździć na rowerze też można. Co w tym aż tak niezwykłego?

Brawo, macie 99% racji! Tylu ludzi chorych. Sądzę, że większość z nich ma rower i na nim od czasu do czasu jeździ (mam przynajmniej taką nadzieję). Moja jazda na rowerze jest jednak troszkę “inna”, niż pewnie przeciętnego cukrzyka. Z początkowo 15-sto kilometrowych (tak tyle to przecież się da przejechać),  małych 30-sto km (widzę co u poniektórych zwątpienie, czy je faktycznie można nazwać małymi), robiły się coraz większe 80-cio km dystanse (ha zaczynają już Was boleć tyłki 😉 ?), 120-to km (wow jest i pierwsza trzycyfrowa liczba 😀 ), 200-sto km i … No dobra, bo widzę, że za daleko już “zajechałam”. A może właśnie nie za daleko, da się jeszcze więcej?

I na tą właśnie podróż, na te kilometry, poznane miejsca, ciekawe sytuacje i nie tylko chciałam Was zaprosić. Często też podczas moich treningów pojawiają się różne przemyślenia, czasami na zupełnie abstrakcyjne tematy. Niektórymi z nich chciałabym też się z Wami podzielić, zachęcając tym samym do wspólnej dyskusji. Czekajcie zatem na pytania, zaznaczone w poście zawsze na czerwono 🙂 .  

Dlaczego nie przyznałam Wam 100% racji? Co zrobiłam z tym 1%em braku 100%wej racji? Zostawiłam go dla siebie 🙂 . Otóż ten 1 malutki, symboliczny procencik oznacza tak bardzo wiele i tworzy moją podróż niezwykłą. Ci z Was, którzy spotkali lub spotykają się z cukrzycą na co dzień, pewnie będą mnie doskonale rozumieć. To Wy wiecie, o jakiej niebajkowej codzienności tutaj mówię. To właśnie o tym “jednym” malutkim, symbolicznym procencie% niesprawiedliwości, bólu, krzywdy, wyrzeczeń, trudności, smutku, żalu… tutaj będę między innymi mówić! Takie trudności “słodkiego”, codziennego życia cukrzyka zobaczycie na moim blogu, w zakładce Cukrzyca na co dzieńOpiszę tam kawałek mojej historii i doświadczeń z tą chorobą. Nie martwcie się – będzie też tam i nutka pozytywów cukrzycy.  Przecież cukrzyca nie zawsze musi być taka uciążliwa 🙂 .

Teraz już wszystko wiecie o zamyśle tego bloga. Przede wszystkim zdecydowałam się na jego pisanie, żebyście zobaczyli moją wspaniałą rowerową pasję, pasję, dzięki której, pomimo cukrzycy, mogę przejść przez życie w bardziej kolorowych barwach. Będę również pokazywać inne normalne dni z cukrzycą spędzone poza siodełkiem.

Do pojawiających się błędów językowych, mówię:

dobrze, że jesteście, bez Was byłoby przecięż za bajkowo 🙂 .

W większości postów zamierzam zadawać Wam również pytania, zachęcać tym samym do Waszej aktywności. Będę je pisać na czerwono, żeby łatwiej było je znaleźć. Nie bójcie się zostawiać tam Waszych komentarzy. Na pytania, chętnie odpowiem. Będzie mi na pewno niezmiernie miło zobaczyć tam też troszkę Was i Waszych opinii. Co by nie być gołosłowną, od razu przejdę do pytania:

Jakie tematy Was interesują? Co chcielibyście, aby znajdowało się na moim blogu? Tylko proszę, miejcie nade mną litość – nie lubię zbytnio gotować. Od czasu do czasu mogę się Wam pochwalić jakimś moim kulinarnym osiągnięciem, ale nie jest to w zamyśle tego bloga. Mam też od razu pewien pomysł – “wspólne wyjście” do jakiejś jadłodalni, np. pizza Hut, KFC, McDonad’s. Opiszemy wtedy, w zakładce Cukrzyca na co dzień, jak poradził sobie każdy z nas, z opanowaniem cukru po ich zjedzeniu. Niecukrzycy też oczywiście byliby zaproszeni 🙂 . Co Wy na to?

A teraz nie pozostaje mi już nic innego, jak zaprosić Was w wyruszenie w tą BAJKową i “słodką” podróż. Pamiętajcie, że może to być też i Wasza podróż, wystarczy tylko Wasze pisemne zaangażowanie 🙂 .  

To co 🙂 ?

Gotowi?

Do startu…

START!

O mnie

Zamknij Menu