Wystartowaliśmy 🙂 !

Początkowo zachęcam Was do zapoznania się z zakładką O blogu, tam dowiecie się, o jakim wystartowaniu mówimy, w jakim celu i dokąd zmierzymy.

Jeśli natomiast bardziej interesuję Cię, na tę chwilę, postać mojej osoby- ( i wcale się nie dziwię, słusznie 😀 ), usiądź wygodnie, weź dobry trunek do ręki i freut sich, yyy tzn. enjoy… mam na myśli oczywiście mówiąc po polsku- cieszę się dobrą bibliografią o mnie. 

Bardzo proszę – to jestem ja:

Tak jak “wyraźnie” widać na zdjęciu 😉 , mam skończone 32 lata ( przynajmniej na czas, kiedy piszę ten tekst), jestem dość drobną osobą, o jasnych włosach (prawda, że lepiej to wybrzmiewa niż przysłowiowa blondynka 🙂 ?) I nie da się ukryć – kocham rowery, co też można zresztą wypatrzeć na zdjęciu. Dobrze, nie będę już taka dowcipna – na zdjęciu poniżej ja, w bardziej kolorowych i wyraźnych barwach.

Prawda, że się nie myliłam, co do mojego opisu? Uroku osobistego dodaje mi ten przystojny mężczyzna u mojego boku. To mój wspaniały mąż – Marek 🙂 .

Nie sposób tutaj od razu nie przedstawić Wam drugiego najważniejszego dla mnie “mężczyzny”:

PIENIUŚ

Tego pluszaczka dostałam na swoje 10te imieniny od swojego brata bliźniaka i towarzyszy mi do dnia dzisiejszego. Biedny mój mąż, żebym została jego żoną, był 1 warunek:

albo ja i Pieniuś, albo … ślubu nie będzie 😉 .

Ślub się odbył. Te 86 gram szczęścia sprawia, że od razu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Teraz już wiecie, co to za buźka, obok mojego logo:

Poza wspomnianym wyżej bratem niesprawiedliwe byłoby, gdybym nie zaznaczyła, że mam jeszcze jednego, kochanego brata 🙂 . Reszty drzewa genealogicznego nie będę Wam przedstawiać, przecież w końcu miało być tutaj o mnie.

Na samym początku, napisałam kilka wyrazów w języku obcym. Tak, z wykształcenia jestem germanistką:

Ja, ich liebe deutsche Sprache und meine Raederchen.

Spokojnie, nikogo nie obraziłam 🙂 , po prostu przyznałam się publicznie, że kocham język niemiecki i … moje rowerki.

Z innych przyziemnych rzeczy, jestem całkiem normalnym zjadaczem “sera” (chleba jem dość mało), ser natomiast bardzo lubię, poza tym przeczytam od czasu do czasu jakąś książkę, może być niemiecką 😉 . Zawsze  od dziecka lubiłam jednak sport: piłkę nożną (za “młodu” moim ulubionym zespołem był Manchester United):

, grałam też w koszykówkę (ba nawet ją trenowałam, a mam tylko 161 cm wzrostu), lekkoatletykę (tylko oglądać), a z innych extremalnych “sportów”, jazdę na:

tak, mam prawo jazdy na kategorię A. Zrobiłam je pod koniec sezonu 2015. (Dla spostrzegawczych, na zdjęciu jest Pieniuś w kasku 😀 ). Jazda motorem to coś wspaniałego. Przy mojej masie ok. 50 kg utrzymać 200-stu kg motor to, wierzcie mi, jest wyzwanie. Troszkę o moim motorku, jazdy na nim mając cukrzycę, będę opisywać w zakładce Cukrzyca na co dzień.

Nawet nie wiecie, a jak nie wicie to się teraz dowiecie, że jestem osobą publiczną 😉 .

Przez 16 lat grałam we wrzesińskiej orkiestrze dętej, na trąbce, później przez jakiś czas na trąbce skrzydłówce, flugerhornie, a najdłuższy czas na kornecie:

Znalezione obrazy dla zapytania trąbkatrąbka

Znalezione obrazy dla zapytania flugelhornskrzydłówka

flugerhorn

Znalezione obrazy dla zapytania kornet

kornet

Kto by pomyślał, że jest tyle rodzai trąbek? Trąbka to trąbka 🙂 . A jednak nie do końca. Różnią się one przede wszystkim barwą dźwięku, im większa czara (czyli tam, gdzie wybrzmiewa dźwięk), tam usłyszeć można bardziej miękkie brzmienie. Żeby nie zanudzać teorią, napiszę w przyszłości osobny post, w zakładce Cukrzyca na co dzieńo moich wojażach z orkiestrą. Super przygoda, super ludzie i wspomnienia do końca życia.

Może w chwili oderwania od czytania, zaproponuję Wam troszkę siebie:

Trumpet Fiesta – Wrzesińska Orkiestra Dęta

I co, podobało się ? A spróbujcie powiedzieć, że nie, naśle na Was … Pienia 😉 !

Mam nadzieję, że troszkę naszkicowałam Wam obraz siebie. Jeśli chcielibyście się czego więcej dowiedzieć ze strony prywatnej, napiszcie tutaj Kontakt.Śmiało, zapraszam Was przede wszystkim do zadawania pytań tutaj, pod postem. Miło będzie mi, przeczytać Wasze opinie. Pytania mile widziane. Zniosę również słowa krytyki, no powiedzmy, że “jakoś zniosę” 😉 .

Na koniec, jeszcze więcej mnie 😉

 

Zamknij Menu